Najpiękniejsze kadry przychodzą do mnie niespodziewanie...
Życie jest nieprzewidywalne, a jego dramaturgia nie zawsze oznaczać może coś pesymistycznego. Czasem przejawia się ona nieoczekiwanymi zwrotami akcji, które niosą za sobą blask... I właśnie to jest najpiękniejsze podczas naszego krótkiego pobytu na niebieskim globie.

Parametry i sprzęt
FujiFilm X-H2S
Tamron 150-500mm f/5-6.7 Di III VC VXD (500mm)
F/9
1/75s
800
Bystrzyca Kłodzka
24.08.2026
Samowyzwalacz, statyw
Tak to zaplanowałem, ale...
Kilka dni przed pełnią księżyca to dla mnie czas analizy i polowań. Wówczas przy pomocy różnych aplikacji staram się oszacować miejsce wzejścia srebrnej kuli. Wiele razy pisałem na łamach tego bloga, że fotografowanie "gołego" księżyca w żaden sposób mnie nie satysfakcjonuje. Tym razem wybór padł na wschód księżyca zza gór. Jest to jeden z moich ulubionych motywów fotograficznych. Jednak w życiu różnie bywa, a plany często nijak mają się do rzeczywistości...
Na górami zaczęły gęstnieć chmury, które zasłoniły wielki księżyc, gdy ten zza owych gór wychodził. Widoczny stał się dopiero, gdy osiągnął już pewną wysokość. Z racji, iż światło słoneczne docierało do niego w znacznej ilości, nie był on na tyle wyraźny, by go fotografować...
W międzyczasie próbowałem fotografować tarczę słoneczną. Niestety warstwa chmur nad zalesionym wierzchołkiem góry była zbyt cienka. Z tego względu słońce w kadrze widniało jako wielka biała plama...
Spotkanie, którego miało nie być...
W pewnym momencie moim oczom ukazał się cudowny blask. Ten, który tak mocno wielbię, za którym gnam z utęsknieniem. Dokładnie ten, który sprawia, iż świat wokół mnie staje się cudem... Słońce było już za horyzontem. Tym samym srebrny glob jawił się niezwykle wyraziście. Pokonał gęste chmury, dążył niestrudzenie, by ukazać mi się ukazać. To naturalne piękno, które za każdym razem zachwyca równie mocno. Blask, którym pokrył moją twarz... To była chwila niespodziewana, zaskoczenie i impuls o mocy atomowej...
Chcesz robić lepsze zdjęcia?

Indywidualny kurs fotografii
Otuliłem ten blask...
Czymże byłby zjawiskowy blask, gdyby nie został odpowiednio "otulony"? Gdy tylko ujrzałem to zjawisko, miałem ochotę mocno chwycić je w dłonie... Okazały się nimi gałęzie niezbyt urodziwego drzewa. Teraz tylko odpowiednia pozycja, kąt, skupienie, strzał. Punkt, z którego fotografowałem nie był płaski. Każdy krok zmieniał perspektywę, zmieniając tym kompozycję.
Dało mi to bardzo szerokie pole manewru. Ustawiam się zatem, ale czegoś brakuje. Chwilowo, bo czas jest lekiem na wszystko i niezwykłą siłą zarazem. Odrobina cierpliwości, szczypta żarliwej wiary i mobilizacja. Księżyc wszak się przemieszcza. Mknie w kadrze szybko. Wpadł w objęcia szybciej niż myślałem. Znalazł się między gałęziami. Jedna z nich lekko go zasłoniła. Jakby chciała dać mu nieco bezpieczeństwa, osłonić go. Cóż za symbolika! Najpiękniejsze kadry przychodzą do mnie niespodziewanie...




